• Wpisów:226
  • Średnio co: 7 dni
  • Ostatni wpis:268 dni temu
  • Licznik odwiedzin:8 835 / 1599 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Tak. To koniec. Zerwał ze mną.
Przed sylwestrem.
Mieszkaliśmy razem od 4 miesięcy. Teraz tylko do końca stycznia.

Jak to wszystko się spierdoliło... Ja... dalej w to nie wierzę.
Obiecał, że zostanie. Na zawsze. Byłam szczęśliwa.
Uwierzyłam w te wszystkie bajki, że kocha, będzie zawsze i będzie się starał.

Zerwał ze mną.

Zrobiłam dla niego wszystko. Nawet przeprowadziłam się do Szczecina. Zrobiłam przerwę od studiów. Dla niego. A teraz zostaje sama.

Po prostu... w głowie mi się to nie mieści... Jak jednego dnia można mówić kocham cię, spać w tym samym łóżku, tulając się do siebie...
A następnego osobno. I on nie chce mnie znać.

Nie będę rozwodziła się nad powodem. Bo powód się zawsze znajdzie. Nikt nie jest idealny.

A teraz zostałam sama, z pracą. Będę musiała pracować chyba przez kolejne dwa lata, żeby zarobić na studia. Od mamy żadnej kasy nie dostanę.

Mój jedyny powód życia... Już go nie ma... Zabrał mi wszystko...
A ja tak bardzo ufałam...

Jeszcze dzisiaj... skończyłam wcześniej pracę, wracam do domu...
Otwieram drzwi. On z rękami pod kołdrą, coś oglądał na kompie, po moim wejściu szybko wyłączył, i zaczął się jąkać, naprawdę okrutnie... "Co ty robisz?"
Ja stałam jak wryta... weszłam tylko do swojego pokoju...
"Ale jak to, tak wcześnie, co ty tu robisz?" - panikował.

Moja pierwsza myśl... oglądał pornola... i się masturbował...?

Z kim ja byłam przez ostatnie dwa lata...?
Może ta sytuacja pozwoli mi jakoś bardziej ukoić ten ból...?

Po prostu... nigdy nie myślałam, że będę w takiej sytuacji... jakiś żart, jak z jakiegoś filmu...
  • awatar Lacrimosan ☾: Ciężko żyć w społeczeństwie, kiedy relacje międzyludzkie są tak rachityczne.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jestem ciekawa czy przyjdzie jutro. Pewnie nie. Moja "zostań dłużej" na pewno nie pomagają w decyzji.
No i...
On nigdy nie dotrzymuje słowa pod takimi względami...
 

 
Nie dostałam tej pracy. A wydawało mi się, że poszło dobrze.
Fml.
Cierpię.
 

 
Czuję się jakby moja dusza była rozerwana na strzępy. Im więcej człowiek myśli, tym więcej cierpi. Najlepiej byłoby oddać się bezmyślnemu życiu, z uśmiech od ucha do ucha. Po prostu brnąć przed siebie... nie przejmować się, nie brać niczego do siebie. Po prostu... Przeżyć to życie jak każdy człowiek... odbyć każdy standardowy etap życia... mieszkanie z rodziną, szkoła, studia, praca... wyprowadzka, rozpoczęcie życia z partnerem, założenie rodziny... Nie zastanawiać się nad tym, czy robi się dobrze, czy źle, czy coś jest nie tak, czy tak, czy może być lepiej, lub gorzej...
Najlepiej założyć, że jest tak dobrze, że lepiej być nie może i w żaden inny sposób szczęścia się nie znajdzie.
Ale ja wciąż myślę, zastanawiam się, wyobrażam, mam wątpliwości...
Czy tak to wszystko wygląda, jakbym chciała żeby wyglądało...?

Od dwóch tygodni mieszkam z chłopakiem w Szczecinie. Od dwóch tygodni szukam pracy, a raczej od dwóch tygodni jestem w trakcie procesu rekrutacyjnego do międzynarodowej firmy zajmującą się rachunkowością.
Stresu mi tego wszystkiego dokłada, że wymagają języka angielskiego, cała firma jest w angielskich słowach, nazwy pokojów itp...
A ja nie jestem przekonana co do mojego angielskiego, choć testy przeszłam niby dobrze.

Wszystko było cudownie. Już naprawdę się układało. Czułam, że to, co robię, jest właściwe.

Wyjazd do pracy do Niemiec, wyjazd nad morze na wakacje...
Było naprawdę cudownie, bez większych problemów, niedogodności.

Ale po wprowadzeniu się do Szczecina. Stało się to w pierwszych paru dniach. Tu nie chodzi o samą sprzeczkę. Tu chodzi o to, co takie sprzeczki z nas robią.

Psychopatów.

Kiedy wyrzuciłam to z głowy, po ponad tygodniu znów stało się coś, co przywróciło do głowy tamte wspomnienia.

Niektóre słowa potrafią tak ciężką osiąść na dnie mojego serca... Jestem przez to tak nieszczęśliwa... Zamiast wyrzucić to z głowy, postarać się, by następnym razem do takich rzeczy nie doszło... ja nie mogę się pozbierać.

On nie jest głupi. Widzi, że coś jest nie tak. Ciągle mnie pyta, co się dzieje, bo widzi, że jestem przygnębiona. A ja nie potrafię mu powiedzieć.

Nie potrafię, nie chce. Bo wiem, że go to również niszczy i rani, kiedy ja się tak przejmuje. To okrutne... Ale kiedy robiłam tak wcześniej, było tylko gorzej.
Wolę zamknąć się w sobie i to przeboleć. Może w końcu uleci mi to z pamięci.

Adrian wrócił na kilka-kilkanaście dni do domu. A mi z tego powodu nawet przykro nie było. Nie przejmuje się, ani nie myślę o tym.
Chciałam zostać sama i jestem sama.
To jest okrutne.

Czuję się teraz, jakbym ze wszystkim musiała zmierzyć się sama i chcę to zrobić. Jakbym nie potrzebowała niczyjej pomocy, nawet jego. Jakbym na tym cholernym świecie znowu była sama.

Stąd te rozważania... czy właśnie tak powinnam spędzić życie. Nie przejmując się niczym, żyjąc w głównej mierze dla siebie? Życie w 100% dla kogoś nie ma sensu... Bo nie można zawsze być przy tej osobie.

Ale z samym sobą będzie się zawsze.

Dlaczego znowu czuję się samotna, mimo że nie jestem sama...?

Jak mogę wyzbyć się tej uczuciowości? Nie chcę tak cierpieć. Nie chcę myśleć, przejmować się, czuć tego bólu. Chcę iść prosto przed siebie, dumna z siebie, że idę o własnych siłach. Że te kłody, które mam pod nogami to nic... że w razie czego mogę przecież zrobić z nich tratwę (taki słowny żarcik).

Najbardziej pragnę dać z siebie wszystko...
 

 
Moje pragnienia:
mieć kochającą, czułą rodzinę, gdzie nie będzie krzyków i kłótni, kłamstw, pijaństwa, zdrad
grać na pianinie
nauczyć się rysować
być zawsze uśmiechnięta i nigdy się nie poddawać, zawsze wspierać innych, kiedy samej jest mi ciężko
mniej płakać
odnaleźć się w tym świecie
 

 
W głowie kłębi się tyle myśli. Nie wiem już, co mam robić, co myśleć, co sądzić... W sercu również miesza się tyle uczuć. Nie da się niczego ze sobą pogodzić. W co mam wierzyć. Z czego czerpać siłę. Wszystko się tak bardzo wali... Olać siebie, pogodzić się z cierpieniem, i sprawić tylko radość komuś innemu? Już mam tego dość, też pragnę, szczęścia, żeby ktoś się nie poddawał dla mnie...
Tak wiele bym poświęciła.
 

 
Nie radzę sobie. Siedzę nad książkami, myślę o tym, że nie zdążę. Że nie nauczę się, nie skończę wszystkich projektów, że nie uda mi się napisać pracy licencjackiej.
Czasu tak mało, chciałabym znaleźć sobie pracę, ale to też mi nie wychodzi. Kłębi się we mnie milion myśli, nie radzę sobie. Czuje się opuszczona.
Adi posiedział ze mną, zagrał. Źle się poczułam. Pokazał mi się chwile, ucieszyłam się, po 5 minutach skype scrashował. Mówiłam, że chyba idę spać, ale nie mogę. Muszę się uczyć. Ale źle się czuję. Powiedział, że będzie oglądał anime. Zaproponowałam wspólne oglądanie.
"Nie wiem na razie co bede robil. Na pewno pojde sie wykapac. Jak Borka nie bedzie to wtedy ewentualnie. Lepiej zebys pisala"

Czuje się tak źle... Nie mogę się zabrać do kupy.
 

 
Tęsknie, chociaż boję się o tym mówić
 

 
Nie myśl - żyj.
Czasem lepiej nie uświadamiać sobie niektórych rzeczy. Niewiedza jest słodka.
 

 
Myślę o sobie. O tym, co we mnie dobre, co złe i co należy zmienić...
Posiadam kilka cech, które mogą zniszczyć moje relacje...
Jestem strasznie wrażliwą osobą. Nie mam dystansu do siebie, co utrudnia mi wszystko. Muszę tak dużo zmienić...

Mieć dystans. Nie tylko do siebie, do wszystkiego. Nie przejmować się tak błahostkami. Nie mogę pozwolić, by przejmowanie się, czy obwinianie się niszczyły moje relacje. Muszę dawać swobodę moim bliskim. Nie zamykać nikogo pod kloszem. Mieć więcej zaufania i wiary.

Nie mogę pozwolić zbyt szybko spływać łzą po policzkach. Czasem trzeba zagryźć zęby i być silnym. Nie być taką emocjonalną kaleką. Znaleźć sobie zajęcia i zająć się sobą, wykazać trochę niezależności.

Czasami wydaje mi się, że jestem jak dziecko, któremu trzeba poświęcać cały czas. Nie może tak być, zdecydowanie nie.

Nie wiem jak mam to określić... po prostu muszę być silna. Trochę niezależna.
Adrian mówi, że nienawidzi takich "niezależnych kobiet"
Nie mogę znaleźć słów, by opisać dokładnie to, co siedzi w mojej głowie, w sercu. Zawsze sobie powtarzałam, że przywiązywanie się jest złe, bo koniec końców cierpi się mocno... Ponadto jestem tak uczuciową osobą, że to co dzieje się ze mną w środku jest nie do opisania... Ale wytrwam.

Mam też jedno marzenie. Chciałabym wiedzieć co siedzi w jego głowie. Poznać go na wylot... Czuć się jednością.
Długa droga przed nami. I mam nadzieję, że to jest to, czego właśnie szukałam. Jest, na pewno. I chciałabym żeby trwało po naszą wieczność.
  • awatar .............Eadlyn...................: Wytrwałości w swoich postanowieniach i siły ducha walki ci życie ;) pamiętaj tylko że łzy nie są tylko oznaką słabości i czasem warto sobie popłakać, wyrzucić z siebie złe emocje :)
  • awatar Emocjonalhard: dasz radę. Dystans to dobra sprawa.
  • awatar Malutka ★: życzę powodzenia w wypełnianiu postanowien <3 Trzymam kciuki
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
To były cudowne święta. Pierwszy raz spędziłam święta poza domem. Pierwszy raz bez nerwów, bez żadnych kłótni, spin.
Spędziłam święta z Adim. Nasze pierwsze wspólne święta. Poznałam jego mamę, siostrę, ojczyma.
Nasze pierwsze spotkanie po 4 miesiącach. Obojgu nam odbiło już pod koniec. 4 miesiące to był nasz limit, więcej nie możemy znosić. Kłótnie, depresje, nerwowość, to był jakiś koszmar.
Ale naprawiliśmy to oboje. Przypomnieliśmy sobie o tym, co ważne. Będzie dobrze, na pewno.

Teraz tylko sesja, kolejny semestr. Obrona. Koniec studiów. I uciekam. Jeszcze tylko pół roku z hakiem. Damy rade.
Wszystko znowu jest dobrze Mogę znowu śmiało stwierdzić, że...
"Ktoś mnie uratował. Znowu. Nie jestem sama".
 

 
Czemu osoba, która cię uratowała, nie potrafi zrobić tego ponownie? Czemu przez nią teraz toniesz?
 

 
I feel like I'm in hell.
 

 
Jak cudownie, że moja mama straci pracę... A mieszkam tylko z nią...
Jak cudownie że dwa lata moich studiów pójdzie się jebać...
 

 
Wróciłam. Z wielką deprechą. Nie mogę przestać płakać. Przestało mi na wszystkim zależeć, na studiach... Obecnie nie potrafię z niczego się cieszyć. Nie, kiedy znowu musimy być tak daleko.
A to były moje najlepsze wakacje w życiu.
  • awatar ◄Mała Mi►: Witam znów cieplutko. Nie mogłam się doczekać. :) Myślę, że dobry czas jeszcze nastanie. Inaczej życie byłoby monotonne i nudne - to taka jakby próba.
  • awatar Martwica Serca`: Oj kochana co się dzieje?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
No to... spotkaliśmy się w maju pierwszy raz... Powiedziałam mu, że przyjadę do niego, ale na pewno nie w te wakacje, bo to za wcześnie...
Ale zmieniłam zdanie ^w^ Wyjeżdżam już jutro Trzymajcie kciuki żeby wszystko było dobrze :3
Do zobaczenia za dwa miesiące!
 

 
Jutro dzień pierwszego spotkania *w*
  • awatar Un'Altra Vita: Powodzenia:) Avren - coś mi to mówi. Była tu kiedyś pewna Avren. Może to Twój drugi blog? :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Można zakochać się w kimś w tydzień? Nie znając go osobiście? Jedynie posiadać profil do fb i słyszeć każdego dnia na skypie? Da się? Otóż się da. To jest chore.

Znacie ten moment w życiu, w którym zmienia się wszystko? Kiedy w końcu odcinasz się od problemów? Zdrada kogoś, kogo uważaliście za przyjaciela boli. Bardzo boli. To uczucie bycia wykorzystaną. Jak jakaś lalka. Odcięta od wszystkich.

Musiałabym naprawdę rozpisać się na milion słów co działo się w ostatnich miesiącach mojego życia. Ostatnie miesiące, które zmieniały się w coraz większy koszmar.

I ten moment, w którym wszystko cichnie. Burza znika, zza chmur wychodzi słońce. Ciepłe promienie ogrzewają twarz, lekki wiatr. Nie ma nic. I to za sprawą kilku prostych słów zrozumienia.

Ktoś mnie ocalił.

Przypomniał, że żyje. Że czuję. Mimo że jest bardzo daleko, czuć bliskość.
  • awatar Sarangahae: To faktycznie "trochę" dalej... ale życzę szczęścia i wytrwałości! <3
  • awatar Sarangahae: Chyba mamy podobne historię :) Bardzo, bardzo podobne. Czytając to przypomniałam sobie niedawne moje podobne przeżycia. Grunt to iść do przodu :D Szczęścia ;3
  • awatar Retardacja serca.: Przez cały czas sądziłam, że nigdy w życiu nie da rady zakochać się w nauczycielu. Okazało się, że da radę. Więc dlaczego miłość przez skype nie jest możliwa? :) Z pozdrowieniami!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Wierzycie w miłość na odległość?
Ja nie.
Nie wierzyłam.
Teraz wierzę <3
  • awatar Un'Altra Vita: Jeśli uczucie jest prawdziwe odległość nie jest żadną przeszkodą :)
  • awatar Sarangahae: Jasne, ze wierzę. Dwa lata jestem w takim związku i jesteśmy szczęśliwi. Każdego miesiąca się widzimy na kilka dni (ok. 4dni) a w wakacje i ferie po 1-2 tygodnie. Więc wbrew pozorom na odległość a rozmawiamy codziennie i często się widujemy :) (ok. 300km)
  • awatar Śwat Według Madeline: Szczęścia? :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Jest nieźle. Dopiero po zapisaniu znalazłam jeszcze kilka defektów, ale to nic. Ale ten toporny nos


Co sądzicie?
  • awatar Retardacja serca.: chciałabym mieć taki talent jak Ty masz. :) :*
  • awatar Lacrimosan ☾: Jej... pięknie ci wyszło... Ja tak na komputerze nie potrafię... jedynie tylko ołówkiem coś tam wyskrobię ale i to jest u mnie słabe.
  • awatar Sarangahae: Zapytałaś czy gram w lola, gram :3 Twoja praca? Ślicznie :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Zaglądam tu prawie codziennie, ale nic nie napiszę o.O a ostatni wpis 71 dni temu...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
NIEUŻYWANE, ale rozpakowane dwie torby w stylu anime. Jedna to była prezent, drugą WYGRAŁAM NA LOTERII NA PYRKONIE, ale nie mam jaj, żeby je nosić xD Może ktoś byłby zainteresowany kupnem? Co do ceny, pisać na priv. Oto torby:
Naruto, Itachi Uchiha

Wygląda identycznie jak tutaj, koszt oryginalny: 90zł. Nie ma jej już w sprzedaży, bo szukałam wszędzie.

Madoka magica, tej też już nie można kupić na necie.



Polecam się, raz już przez pingera sprzedałam mangi! CENA DO UZGODNIENIA, chcę się ich pozbyć :3


LINKI Z OFERTĄ:
http://olx.pl/oferta/torba-anime-naruto-uchiha-itachi-czerwona-CID87-ID75oD1.html
http://olx.pl/oferta/torba-anime-madoka-magica-szaro-czarna-CID87-ID75oEF.html
 

 
Mam nadzieję, że ta praca da mi zwycięstwo :< Jak wam się podoba?



Na stole jest pusto, co powinnam dodać?
  • awatar Nerishia: Sweet ;3 Może pomidory? xD
  • awatar Piegowata~: Śliczna jest!
  • awatar Luspea: Fajnie, tylko to kotleciki troche za bardzo "duchowe" (przeźroczyste) Może jakiś dzbanek i origami z serwetek?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Po raz niezliczony wylewam morze łez.
 

 
Nudzi mi się, to się zabawię. Zostałam nominowana przez Nerial.
http://neriel99.pinger.pl/m/22235332

*Nominacja do LA jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę".
Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która cię nominowała. Następnie ty nominujesz 11 osób ( musisz je o tym poinformować) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który cię nominował.*
Odpowiadam:


1. Jakie cechy charakteru Ci się podobają?
Szczerość i wierność.
2. Więc teraz na odwrót; jakie są u ciebie niepożądane?
Obłuda, fałsz, robienie rzeczy na pokaz, zadufanie w sobie, egocentryzm.
3. Jakim jesteś typem człowieka?
Wydaje mi się, że jestem dość konfliktowa, łatwo wdaję się w konflikty. Nieśmiała, zamknięta w sobie. Domowniczka. Uwielbiam wszelkiego rodzaju działalność twórczą.
4. Wolisz być w centrum uwagi czy na uboczu?
Na uboczu, choć miło byłoby gdyby chociaż garstka, lub 1 czy 2 osoby się mną zainteresowały.
5. Co mógłbyś/mogłabyś robić do końca życia i by Ci się nie nudziło?
Chyba oglądanie anime ;x
6. Jeżeli oglądasz anime/czytasz mangi lub po prostu czytasz jakieś książki, no... ewentualnie oglądasz jakieś filmy, to jaki bohater/bohaterka najbardziej Cię przypomina? Dlaczego?
Z wyglądu podobno Yoshioka Futaba z Ao Haru Ride. Tak mówi mój kolega. A z charakteru... *pyta się kolegi*
"wydaje mi sie, ze laczac kilka cech charakteru Togame z Katangatari, Ririchiyo z Inu x Boku SS i Linda z Golden Time moglabys powstac Ty xD"
7. Jestem pewna, że masz jakieś śmieszne wspomnienie z dzieciństwa... opiszesz je?
Śmieszne? Zazwyczaj chowam twarz ze wstydu na myśl o nich ;_; Nie chce mi się szukać pamięcią.
8. Jaka jest Twoja ulubiona pora roku i pogoda?
Jesień. I wiosna też. Jest okej jak pada chłodny deszczyk.
9. Jaki wolisz smak: słodki, kwaśny, ostry czy gorzki?
Słodki kwaśny i ostry ;_;
10. Jakie jest Twoje ulubione jedzenie/potrawa? A jaki ulubiony napój? (Brak pomysłu na pytania xD)
Szpageti, chińszczyzna, pieczone ziemniaki, tortilla, garnek chłopski, zupa gulaszowa. Napój? Głównie piję wodę, ale lubię też soki.
11. Jaki masz ulubiony typ zestawu ubrań? Może masz jakiś, który Ci się szaleńczo podoba?
E, ubieram się w co popadnie.

Moje pytania:
1. Nie, nie mam pomysłu. Dziękuję.
 

 
Robiłam tylko 3,5h ten lineart. Jeszcze tę spódnicę muszę poprawić.
 

 
Będzie on nosił tytuł When Marnie was there. A oto ending theme Piękna piosenka. Zachowałam się.
Jest mi źle. Niech ktoś mnie wyrwie z tego koszmaru.

Mam zaszczyt przedstawić wam moje 3 pierwsze prace na tablecie.
Kagetane Kohina z Black Bullet.

Togame z Katanagatari.

Oraz prezent dla przyjaciela, Kagetane Hiruko z Black Bullet.


Jak wam się podobają?
  • awatar Lacrimosan ☾: Już słyszałam o tym filmie... chyba w lipcu... kocham to studio! ♥
  • awatar ►Mała Mi◄: Bardzo. Naprawdę to pierwsze prace? Masz talent, dziewczyno. *q* Dobra, nie ślinię się. xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Nie ma to jak obudzić się i rozpłakać. Dlaczego? Nawet w snach wszyscy przeciwko mnie. I to rodzina. Do tego próbują mnie zabić. A moja mama ma na to wyjebane.
To było okropne ;_;
  • awatar Zbyt głośne Echo: Ja też mam często takie sny. Wiem jak się czujesz. ;-;
  • awatar Chicka!: Ej spokojnie to tylko sen ;3
  • awatar Nyanchan: Nie słuchaj się Lu xD Nie cierpię Freuda! Ale może mialaś taki sen, bo sama odbierasz rzeczywistość w ten sposób? No skoro postrzegasz tak otoczenie, to twój mózg to odreagowuje.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Przez chwilę poczułam, że serio mogę być dla kogoś ważna. Ważniejsza od kogoś, jak nigdy dotąd. Jakież to było złudne... wszystko znowu jest na miejscu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Nie zaliczyłam ostatniego egzaminu. Hehehe. Wrzesień.
A większość zaliczała. Fajnie. Czemu ja? Przecież odpowiadałam. Ale nie. "Co jeszcze, co jeszcze". Jebana suka.
  • awatar Chicka!: Nie przejmuj się nie zaliczony egzamin to nie koniec świata, każdemu się takie rzeczy zdarzają.
  • awatar ♣ Neriel ♠: Teraz tym wyżej w głowie się przewraca. ;/ Tyle nauki, tyle stresu i jeszcze człowieka dobiją. Ale nie martw się. Jak czułaś się pewnie na egzaminie, to to jest tylko ich kaprys, a ty umiałąś. Poprawisz bez większych problemów i będzie git majonez. ;]
  • awatar Astrid.: I teraz czeka Cię poprawka, tak? Powodzenia. ;w;
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›